10 lipca 2016

Wakacje w Tatrach

To już kolejny raz kiedy młodzi lektorzy z parafii św. brata Alberta na Gdańskim Przymorzu odwiedzili południe Polski. Tym razem jednak był to wyjątkowy wyjazd, bowiem zapoczątkował on pewną 'tradycję"... 

Wraz z nastaniem lata 8 lektorów na czele z księdzem Mateuszem wyruszyło do Zakopanego aby tam podjąć trud wspinaczki ale i żeby odetchnąć po roku szkolnym zanurzając się w wodach termalnych. Każdy dzień rozpoczynał się od posiłku, bo dobre śniadanie to energia na resztę dnia. Potem zostało już tylko ustalenie planu i w drogę! Wieczorem zbieraliśmy się na wspólną Eucharystię aby tam dziękować za każdy dzień.

Na początek rozgrzewka, czyli Kasprowy Wierch (1987 n.p.m.). Można pomyśleć "- pewnie wjechali kolejką" - nic bardziej mylnego. Wejście było dla nas o wiele bardziej satysfakcjonujące.

Wiadomo że pogoda w górach lubi się zmieniać , nawet gdy mówimy o naszych Tatrach. Popędzeni więc przez mgłę ,która zastała nas na szczycie zdecydowaliśmy się na szybkie opuszczenie góry.

Następny dzień minął nam szybko bo oto przygotowywaliśmy się na największe wyzwanie tego wyjazdu. Tego dnia odwiedziliśmy schronisko na Hali Ornak oraz spróbowaliśmy góralskiego napoju - żętycy czyli serwatki z mleka owczego.

Był czwartek, godzina 6:30. Przy blasku rannego słońca opuściliśmy nasz domek na skraju największego Tatrzańskiego miasta. Nasza trasa przedstawiała się następująco: Idąc od Wodogrzmotów Mickiewicza skręciliśmy w stronę doliny pięciu stawów. Potem łagodnym podejściem udaliśmy się nad wodospad Siklawa aby stamtąd zacząć wspinaczkę na Szpiglasowy Wierch (2172 m.n.p.m.). Po długo oczekiwanej przerwie na szczycie rozpoczęliśmy schodzenie długim i żmudnym szlakiem do Morskiego Oka aby stamtąd zejść drogą do naszego początku trasy. I tak po 9 godzinach wędrówki znaleźliśmy się z powrotem w miejscu startowym.

Wypoczęci po nocy w piątek ruszyliśmy na słowacką stronę po drodze oglądając piękną panoramę gór. Jaskinia Niedźwiedzia była kolejnym wyzwaniem dla grupy z przymorza. Po 2 godzinach zwiedzania zabraliśmy się w drogę powrotną. Tego dnia podzieliliśmy się na dwie grupy. Jedna po słowackiej stronie schylała się pod ogromnymi stalaktytami w jaskini, druga zaś wyruszyła szlakiem w stronę Sanktuarium Maryjnego na Wiktorówkach. Wszyscy spotkaliśmy się kilka godzin później  na Łysej Polanie.  

ks. Wojciech

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
40 0.053696155548096